Pisał ksiądz poeta i profesor Janusz Stanisław Pasierb, że “Adwent to świt. Adwent to daleki tłumny fryz pełen postaci i zdarzeń, nieczytelny i pozbawiony sensu, gdyby w Betlejem (…) nie narodziło się dziecko, któremu nadano imię Jezus, a którego matką była Maryja (…) Adwent to pustynia, na której widać wyniosłą postać odzianą w skórę wielbłąda. Adwent to nasze życie. Adwent to liturgia. (…) Adwent to czas przychodzenia Tego, który jest zawsze, znajomy i nieznajomy.” (Czas otwarty, Poznań-Warszawa 1972, s. 65-66).
Anselm Grun
Adwent znaczy “przyjście”. Czekamy na przyjście Jezusa Chrystusa w naszych czasach. Kościół mówi o przyjściu Chrystusa na trzy sposoby: o Jego przy byciu w chwili narodzin przed 2000 lat, o przyjściu Chrystusa do naszego wnętrza dzisiaj i o Jego nadejściu w chwale na końcu czasów. Czy jednak po rusza nas w ogóle Adwent Chrystusa? Czy nie lepiej by było, gdyby przyszedł przyjaciel albo przyjaciółka? A może inne autorytety, inne towarzystwo? Co powinno zatem przyjście Jezusa spowodować w naszym życiu, w naszym świecie?
W wielu krajach jest to tak powszechny zwyczaj, że na jednego mieszkańca przypada przeciętnie kilkanaście kart świątecznych z życzeniami. Posyła się je nawet najbliższym sąsiadom. Łącznie w całym świecie liczba kart świątecznych dochodzi do miliardów. Nie mniej powszechny jest zwyczaj obdarowywania się w święta Bożego Narodzenia prezentami. Zwyczaj to bardzo dawny, sięgający czasów starożytnych, który łączono z nowym rokiem. Jest to piękny symbol zbratania i miłości. Największy powód do radości mają w święta Bożego Narodzenia dzieci. Chrystus bowiem zjawił się w postaci dziecka. Dlatego przede wszystkim dzieci czekają na podarki i prezenty gwiazdkowe.

Od żłóbków łatwo było przejść w średniowieczu do przedstawień teatralnych: początkowo odprawianych po kościołach w formie bardzo prostej jako ilustracja tekstów ewangelicznych, aż po bogato rozbudowane sceny teatralne.
Zrozumiałe jest, że grota betlejemska, miejsce narodzin Chrystusa, wraz ze znajdującym się tam żłóbkiem, od samego początku była miejscem szczególnego pietyzmu i czci chrześcijan. Dokumentują to liczne przekazy z antyczności chrześcijańskiej (np. pisma Orygenesa z r. 248). Z polecenia Heleny, matki cesarza Konstantyna zbudowano nad grotą w IV wieku Bazylikę Narodzin Chrystusa. W następnym wieku doznała ona znacznych uszkodzeń, ale już około 540 roku z polecenia cesarza Justyniana została ona odrestaurowana i w swej zasadniczej konstukcji przetrwała nieuszkodzona do dnia dzisiejszego.
